Horror,  Thriller

Pod Kopułą – Stephen King

Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, jak byś się zachował, gdybyś został odcięty od świata? Na bezludnej wyspie, w tajdze?

King najwyraźniej myślał i spod jego pióra wyszło kolejne arcydzieło. Gruby tomik o tym, jak to jest żyć „Pod Kopułą”. Kopuła jest nieprzepuszczalna i niezniszcalna. Pojawiła się znikąd i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zniknie.

Jak zwykle u króla horroru – akcja rozgrywa się w stanie Main, w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Jak dla mnie King jest bardzo fajny w pokazywaniu ludzi w hermetycznych warunkach. Przecież każda powieść o mieście w Maine nie wyróżnia się szczególną „otwartością” świata, ale ktoś przychodzi, odchodzi, ale tutaj hermetyczność wzrosła do nieba.

Spod kopuły nie można się wydostać i w tej sytuacji nie pomoże nawet amerykańskie wojsko ze specjalnym sprzętem. Bochaterowie muszą współdziałać w swoim zwykłym kręgu sąsiadów i jakoś się dogadywać. Wydawałoby się, że „Za ekipę jedną wszyscy kibicujemy” i taka sytuacja powinna łączyć ludzi, aby jakoś pomagać i współczuć bliźniemu. Ale kiedy Chester-Mill zostaje odcięty od świata, w jego mieszkańcach coraz jaśniej ukazują się ich przywary: chciwość, okrucieństwo, pragnienie władzy. Pragnienie przetrwania za wszelką cenę rozpala takie konflikty, których można było uniknąć w ogóle.

Bohaterowie, którzy wywołują współczucie można policzyć na palcach jednej ręki. Na resztę chciałam donieść hiszpańskiej inkwizycji z oskarżeniem o czary. Nawet nie wstydzę się, że szczerze życzyłam niektórym postaciom śmierci – ich działania nie mieszczą się w mojej głowie. I oczywiście, prawie niemożliwe jest wyobrazić sobie, jak to jest być tak blisko świata i jednocześnie tak daleko. Nawet powszechna kwarantanna zamknęła nas we własnych domach, ale nie odizolowała miasta.

Za każdym razem, gdy czytam Kinga, podziwiam to, jak dobry jest. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak dobry miał kurs psychologii na uniwersytecie i ile czasu poświęcił na badanie zachowań ludzi w krytycznych sytuacjach. Bo jeśli tak nie jest – mógłby mieć jeszcze dobrą prywatną praktykę.

Bardzo rzadko można mnie zadowolić zakończeniem i tutaj nie jest ono najlepsze. Jak dla mnie jest to najprostsze i lekko naciągnięte rozwiązanie. Ale nawet pomimo tego – główna część książki jest bardzo intrygująca, chwytliwa i powodująca brak snu. Po prostu historia wyznaczyła taką wysoką poprzeczkę, że trudno mi wyobrazić sobie zakończenie, które by mnie zadowoliło.

Kocham Kinga całym sercem, ale nie wszystkie jego dzieła przypadają mi do gustu. Pod Kopułą polecam z czystym sumieniem, nawet pomimo objętości książki. Jest tak interesująca, że połknęłam 928 stron w 3 dni!

P. S. Chciałbym powiedzieć, że jest superaśna ekranizacja tej przezajebistej książki. Ale nie wystarczyło mi cierpliwości nawet na dwa odcinki, a drugi oglądałam w nadziei, że będzie lepszy niż pierwszy. Jedynym plusem tego seriału jest krowa rozcięta kopułą na pół.